Zacznijmy już dziś!

Proponuję mały eksperyment. Kolejny letni dzień się dopiero zaczyna. Co czujesz?

Pamiętam poranki pełne niepokoju „bez powodu”, okrutnego zmęczenia i zniechęcenia, były też poranki z kawą i łzami, bólem i kanapką, którą stres zatrzymywał w gardle. Wszystko w środku przypominało napełniający się zbiornik coraz bardziej mętnej wody, niespokojnej, nad którą nie ma kontroli. Dodatkowo z zewnątrz każdego dnia przypływało mnóstwo informacji i bodźców piętrzących niepokój i negatywne emocje. Lęk przed stratą, chorobą, śmiercią, powodzią, zmarszczkami, atakami terrorystycznymi, drugim człowiekiem…lęk, lęk, LĘK!

Przed sobą.

Co czujesz? Chcąc rozpoznać ten stan, „woda” zaczyna rozbijać nasze serce o ostre skały.

Boli, ale nie przestanie, jeśli nie pójdziemy głębiej…

W długiej drodze do wewnętrznego spokoju pomaga miłość i bezinteresowność.

Zapraszam do podróży w poszukiwaniu sensu, życia i przemijania. Od śmierci nie uda nam się uciec. (Dlaczego nie chcesz o tym myśleć?) Prawdy o sobie samym w takim spotkaniu nie da się tuszować. Każdy z nas może poczuć się wolnym, tworząc wielkie dzieło- dzieło swojego życia. Dając, otrzymujemy znacznie więcej…pokonując własne bariery, przestajemy się bać. Zapraszam do wspólnej wędrówki.