Pobujajmy w obłokach…

Życie każdego z nas jest jak obłok. Nieustannie się zmienia. Płynie po niebie, aż w końcu zniknie.

Stale skupiamy się na tej zmienności. Próbujemy ją uchwycić. Zatrzymać czas. Nie umiemy jej zaakceptować. Zalewa nas niepokój. Rośnie brak poczucia spełnienia.

Stajemy się coraz bardziej nieszczęśliwi, więc nie zatrzymujemy się nawet na moment.

Gnamy do przodu jeszcze szybciej…

Choć zauważamy, że wszystko wokół się zmienia, gubimy się. Błądzimy…

Jest coś, co się nie zmienia.

BŁĘKIT NIEBA, PO KTÓRYM PŁYNIEMY, JEST WCIĄŻ TEN SAM…

…mimo że często zakrywają go gęste chmury.

Ciemne chmury trzymają się razem. Nie sposób ich nie zauważyć. Są ciężkie i wiszą nisko nad ziemią.

Póki spoglądamy w dół, widzimy tylko zmienność. Gwałtowne wichry i burze.

Ilekroć spojrzymy w górę, zbliżymy się do głębokiego zrozumienia wielkiej tajemnicy.

Jesteśmy tu tylko na chwilę.

Światło i czystość nieba powoli nas wypełnią. „Obłok” naszego życia rozjaśnieje.

Zaczną przedzierać się promienie słońca.

Nadal wszystko wokół się zmienia … My przemijamy…

Ale zyskujemy coś bezcennego – świadomość cząstki w każdym z nas, która jest wieczna.

Miłość, która jest silniejsza niż śmierć.

Serce i umysł nabierają dystansu- wznoszą się jak samolot ponad chmury.

I nawet gdy szaleje burza,

u góry zawsze świeci słońce.

Wypatruję jasne obłoki. Przebija przez nie słońce.

I choć blisko Miłości,

zazwyczaj są małe

i zwykle dryfują same…